Młodość powszechnie kojarzy się z pięknem, zdrowiem, marzeniami oraz ogromnym zapałem do życia. We współczesnym świecie kładzie się bezprecedensowy nacisk na podtrzymanie nieskazitelnego, młodego wyglądu ciała. Jesteśmy nieustannie zasypywani komunikatem o „cudownych” środkach i zabiegach cofających czas. Na billboardach, w mediach społecznościowych i telewizji króluje wykreowany ideał perfekcji.
Czy kult młodości ma sens?
Kult wiecznej młodości zakotwiczył w świadomości tak głęboko, że wiele osób upatruje w nim jedynej drogi do zawodowego sukcesu, akceptacji społecznej i poczucia własnej wartości. Większość utwierdza się w przekonaniu, że to właśnie rzekome "zewnętrzne piękno" pokonuje bariery, dając człowiekowi przywileje. Nawet reklamy kierowane do pokolenia silver nierzadko są tworzone w sposób przerysowany – podyktowany bardziej względami komercyjnymi, niż prawdziwą troską o autentyczną jakość życia seniorów.
Moja refleksja – a co ze starością?
Do dziś doskonale pamiętam moją mamę, gdy po raz pierwszy zaczęłam dostrzegać upływający czas.
Zawsze uśmiechnięta, gotowa do pomocy, niezwykle wręcz witalna. Kiedy znajomi pytali mnie, ile ma lat, odpowiadałam z uporem: „55 lat!”, i robiłam to niezmiennie – przez kolejną dekadę. Gdzieś z tyłu głowy działał we mnie silny, zaprzeczający mechanizm obronny: czas na pewno mojej mamy nie dotknie. Ona z pewnością nie stanie się nigdy "starszą panią".
A jednak biologia ma swoje twarde prawa. Moja mama stawała się fizycznie starsza i coraz bardziej krucha, ale na niezwykle wysokim poziomie utrzymywała swoją bystrość umysłu i chęć pomagania innym. Gdy przeszła na emeryturę, nadal udzielała się zawodowo. Ludzie doceniali jej sumienność i olbrzymie, gromadzone przez dekady życiowe kompetencje.
Sytuacja, która otworzyła mi oczy
Kiedyś przyszłam ją odwiedzić w urzędzie i byłam świadkiem sytuacji, gdy mama obsługiwała interesanta. Ze względu na wiek, dłuższą chwilę szukała odpowiedniego dokumentu, na co zdenerwowany klient rzucił na głos: „Tak to jest, jak do obsługi bierze się emerytów!”.
Podejrzewam, że pan nie byłby tak nietaktowny wobec osoby trzydziestoletniej. Zrozumiałam wtedy boleśnie, jak ogromny jest w społeczeństwie deficyt cierpliwości dla naturalnych procesów ludzkich i jak niska jest wciąż tolerancja w odniesieniu do osób w podeszłym wieku.
Prawdziwa wartość na jesień życia
Dla osób starszych kluczowe stają się zupełnie inne wartości: lojalność, cierpliwość, szacunek, uczciwość oraz potrzeba przekazywania doświadczenia. Nie oceniajmy człowieka na podstawie tempa w jakim obecnie idzie.
Podsumowanie i nowe spojrzenie
Kategorycznie nie zgadzam się z kulturowym wymazywaniem i bagatelizowaniem starości. To właśnie moja seniorka – pomimo, że wychowała się bez komputerów – na emeryturze pomagała mi sprawnie wyszukiwać informacje w sieci i to ona przekazywała mi w tym czasie wspaniałą intuicję gotowania, opieki domowej i mądrości życiowej. Starość nie musi – i stanowczo nie powinna – oznaczać bycia "ciężarem". Pamiętajmy, że niezależność i godność we własnym domu jest absolutnie podstawowym filarem komfortu i warto wspierać ją mądrze dobraną opieką domową.
