Pan Bogdan to typowy człowiek miasta – całe jego życie toczyło się na Łazarzu. Sklep spożywczy za rogiem, warzywa na Rynku Łazarskim, a w niedzielę wizyta w kościele. Jako 82-latek nadal funkcjonował wyśmienicie, jeśli tylko brać pod uwagę sprawność umysłu i ogólne zdrowie sercowe. Niestety, o jego mobilności decydował ktoś inny: postępująca choroba zwyrodnieniowa stawów kolanowych oraz piękna, zabytkowa, lecz bezwzględna klatka schodowa w stuletniej kamienicy pozbawionej windowego szybu.
Niewidzialne więzienie na trzecim piętrze
Pan Bogdan sam nie zauważył, w którym momencie schodzenie i wchodzenie stało się dla niego "zbyt ryzykowne". Zaczęło się od odkładania wyjść, jeśli akurat nie sprzyjała pogoda, aby za chwilę stwierdzić, że lepiej zamówić gotowy obiad u sąsiadki. Po czterech miesiącach zorientował się jednak, że całkowicie utknął. Najbardziej dręczący był fakt, że obawiał się stracić równowagę na słabo oświetlonym, starym drewnie klatki, mimo twardej i solidnej poręczy.
Syn postanawia "rozruszać sytuację"
Marcin, syn pana Bogdana, zadzwonił do nas, sfrustrowany bezsilnością. Znał temperament ojca i wiedział, że zamknięcie tego człowieka na kilkudziesięciu metrach na Łazarzu po prostu złamie go psychicznie równie skutecznie lub nawet gorzej niż jakakolwiek choroba kliniczna. Nie opłacało się tutaj szukać rozwiązań całodobowych. Idealnym wyjściem, które zaproponowaliśmy, stała się asekuracja przy spacerach – czyli elastyczna opieka godzinowa nakierowana wprost na wsparcie wyjść i powrotów pana Bogdana po zdradliwych schodach.
Pierwszy spacer i małe kroki na Rynek Łazarski
Pani Kasia pojawiła się w mieszkaniu pod koniec upalnego wtorku o godzinie 10:00, stając całkowicie gotowa pełnić na pierwszy rzut oka niewiarygodnie prostą funkcję: fizycznego podporycha ojca. Wchodząc wraz z nią na pierwsze piętro z pełną powagą poleciła ojcu przenieść środek ciężkości w jej stronę o dwa centymetry bliżej i po kilku minutach byli u dołu kamienicy w okolicach nowo ukończonego Rynku Łazarskiego.
Tam pan Bogdan nagle poczuł się jak w swoim małym, osobistym raju. Czekały tam świeże pęczki rzodkiewki i zielenina, stoisko ulubionego polskiego piekarza z pajdą chleba. Całą drogę pani Kasia pełniła zaledwie formę spokojnego, niemilknącego, a jednak bardzo zaufanego cienia z wielkim plecakiem trzymającego ojca pewnie ze ramienia.
Ciepła kuchnia pachnąca rzodkiewkami
Kiedy po godzinie zmęczyli, jednak niezwykle usatysfakcjonowani powrócili pnąc się po 52 stopniach kamienicy na górę – nadszedł czas przygotowań. Rozładowanie zrobionych zakupów na drewnianym kuchennym blacie zmieniło charakter zwykłego jedzenia we wspólny, z dawna niewidziany tutaj posiłek towarzyski dla kogoś, kto zapomniał jaką siłę ma gotowanie i bliskość.
Gdy obiad zaczął się pichcić, następuje najbardziej poruszający i spokojny w swojej natury moment opieki... Cisza wypełnia chwile – pan Bogdan siada swobodnie w swoim najbardziej cenionym fotelu w pokoju dziennym pod bacznym i bezpiecznym cieniem dbającej w tle opiekunki, pije gorącą owocową herbatę – a wszystko jest tam, gdzie byśmy sobie tego życzyli: bezpiecznie pod kontrolą.
Twój rodzic boi się sam wyjść lub potknąć na klatce schodowej?
Bariera w postaci trudnych architektonicznych rozwiązań w Poznaniu, to niezwykle krzywdzący powód dla którego z obawy rezygnuje się u Was z wyjścia z mieszkania. Zapobiegamy temu regularnie na Łazarzu, Jeżycach czy Wildzie zapewniając bezpieczną asystę oraz solidną opiekę dochodzącą. Daj seniorom wrócić do miasta: 782 997 996 lub zostaw swoje pytanie prosto do centrali na w formularzu na dole strony.

