Pan Henryk mieszka na czwartym piętrze kamienicy przy ulicy Świdnickiej we Wrocławiu od ponad pięćdziesięciu lat. Po udarze, który przyszedł nagle w grudniu, przestał wstawać z łóżka. Lekarze powiedzieli córce wprost: samodzielne poruszanie się jest wykluczone, stan może być trwały. Córka, pani Monika, wzięła urlop bezpłatny i przez pierwsze tygodnie próbowała ogarnąć wszystko sama.
Trzy miesiące bez tchu
Opieka nad osobą leżącą to coś zupełnie innego niż pomoc seniorowi, który jeszcze jako tako chodzi. Pan Henryk nie jest w stanie samodzielnie zrobić absolutnie nic — nie przekręci się w łóżku, nie pójdzie do toalety, nie umyje twarzy. Każda czynność wymaga pomocy drugiej osoby. Przez trzy miesiące tą osobą była wyłącznie pani Monika. Przyjeżdżała o szóstej rano, wracała wieczorem — a do tego miała pracę, własną rodzinę w Leśnicy i chorego syna w szkole. Po tygodniach zupełnie przestała spać.
Pani Monika zadzwoniła do nas po tym, jak zasłabła przy myciu ojca i musiała się oprzeć o ścianę, żeby nie upaść. Powiedziała nam przez telefon jedno zdanie: „Nie daję rady i wstydzę się, że nie daję rady". Wyjaśniliśmy jej, że dobrze zrobiła dzwoniąc. Że jeden człowiek — nawet najkochający, nawet najsilniejszy — nie zastąpi zawodowej opieki przy osobie całkowicie leżącej. To nie jest kwestia miłości ani zaangażowania. To kwestia fizyczna i organizacyjna.
Co oznacza pełna opieka higieniczna w łóżku
Pani Monika zanim zadzwoniła do nas, musiała porozmawiać z ojcem — sama, bez nas. Tata musiał wiedzieć, kto do niego przyjdzie i do czego jest upoważniony. To nie nasza rola rozmawiać z panem Henrykiem o jego ciele i potrzebach. To rola córki. Kiedy ta rozmowa była za nią, umówiliśmy opiekunkę.
Nasza opiekunka, pani Renata, przychodziła codziennie rano. Jej zakres obejmował wszystko: mycie całego ciała w łóżku, zmianę bielizny i pościeli, toaletę, pielęgnację skóry, zapobieganie odleżynom — zmiana pozycji co dwie godziny, właściwa dieta. Pan Henryk z początku reagował milczeniem. Po kilku dniach zaczął prosić panią Renatę o kawę i rozmawiać o Wrocławiu sprzed pięćdziesięciu lat. Ale to był efekt uboczny — nie cel.
Córka wróciła do życia
Pani Monika wróciła do pracy po dwóch tygodniach od pierwszej wizyty pani Renaty. Przestała zasypywać nas wiadomościami z pytaniem „czy tata na pewno jest dobrze?". Pojawiała się u ojca wieczorami — i w końcu te wizyty zaczęły wyglądać jak odwiedziny u taty, a nie jak kolejna zmiana pielęgniarska.
Opieka nad osobą całkowicie leżącą wymaga od rodziny jednego: żeby powiedziała nam, czego potrzeba i miała zaufanie, że to zrobimy. Reszta należy do nas.
Twój rodzic leży i nie wstaje, a Ty próbujesz wszystko ogarnąć sam?
Jeden człowiek nie zastąpi zawodowej opieki przy osobie całkowicie leżącej — to kwestia fizyczna, nie miłości. Jeśli masz już rozmowę za sobą i rodzic wie, czego się spodziewać — zadzwoń i umówimy opiekunkę tak szybko, jak tylko możliwe. Obsługujemy Śródmieście, Krzyki, Fabryczną i całe lewo- i prawostronne Wrocław. Telefon: 782 997 996 lub formularz kontaktowy.

