Zimne, wietrzne przedpołudnie na łódzkiej Retkini. Karetka transportowa podjeżdża pod stary blok i po chwili sanitariusze doprowadzają zmęczoną, 74-letnią panią Hannę pod drzwi wejściowe. W ręku trzyma papierową teczkę ze szpitalnym wypisem. Jej jedyna córka, mieszkająca na co dzień pod Wrocławiem, zdążyła wziąć wolne na żądanie, ale pokona kilkaset kilometrów docierając dopiero za kilkanaście godzin. Pani Hanna zostaje w mieszkaniu kompletnie sama – wciąż mocno osłabiona ciężkim zapaleniem płuc, które niespodziewanie zatrzymało ją na oddziale przez równe dwa tygodnie.
Panika pierwszych dni z wypisem w dłoni
Powrót ze szpitala dającego złudne uczucie bezpieczeństwa do własnego M-3, wbrew obiegowym opiniom, bywa punktem krytycznym. W szpitalu stale czuwały nad nią pielęgniarki, a posiłki po prostu zjawiały się przy łóżku na tacy. Gdy tylko zamykają się drzwi domu, uderza całkowita bezradność. W jednej chwili na chorych barkach leży konieczność fizycznego dojścia do kuchni po wodę, a co najgorsze – bezwzględna konieczność odnalezienia się w nowej, wydłużonej liście silnych leków zaleconych po wypisie.
Kiedy córka jeszcze znad kierownicy skontaktowała się z biurem jesiennie.pl z błaganiem o natychmiastowe zabezpieczenie mamy, nasz zespół na Retkinii zadziałał bezwględnie szybko. Pilna pomoc "na cito" to w naszej branży chleb powszedni – strach samotnego pacjenta po wyrwaniu ze szpitalnej bańki potrafi potężnie wpłynąć na spowolnienie leczenia. Przed upłynięciem południa pod drzwi pani Hanny zapukała nasza zaufana opiekunka – ciepła, stateczna pani Krystyna. Jej początkowym, z pozoru tylko błahym zadaniem, było opanowanie organizacyjnego chaosu: udanie się z wielką receptą do pobliskiej apteki, a potem z benedyktyńską cierpliwością przesortowanie wszystkich nowych tabletek do tygodniowego organizera.
Chodzik i długi przedpokój, który wydaje się być maratonem
Długie dni w szpitalnym łóżku u osób starszych owocują brutalnym osłabieniem mięśni i zaburzeniami równowagi. Zanim na oddziale zostawia wystawione długotrwałe skierowanie na rehabilitację poszpitalną, lekarze najczęściej decydują o szybkim wypisie (wolne łóżko to zasób deficytowy). W mieszkaniu pani Hanny, samo dojście wąskim korytarzem do toalety było obecnie niczym wdrapywanie się po górach.
Praca pani Krystyny w tym przypadku nie opierała się na stosowaniu skomplikowanych procedur rodem z oddziału wewnętrznego. Jej głównym orężem było oddanie absolutnego poczucia bezpieczeństwa podopiecznej. Stając blisko, niemalżę krok w krok za panią Hanną opierającą się na nowym aluminiowym chodziku, opiekunka gwarantowała cichą asekurację, dodając pewności siebie w drodze, powstrzymując lęk pani Hanny przed bardzo niebezpiecznym w tym wieku upadkiem.
Zaufanie, które łagodzi pokontrolny strach
Wprowadzenie całkowicie obcego człowieka na intymny teren przerażonego, chorego seniora w jego pierwszym dniu w domu wymaga ogromu wyczucia. Zawsze zaczynamy od subtelnego usuwania się w cień, gdy pomoc nie jest wyraźnie potrzebna. Sztywne napięcie w plecach podopiecznej zaczęło mijać dopiero nad wczesnym wieczorem. Okazuje się bowiem, że czasami nie potrzeba "brygad ratunkowych". Częściej skutkuje usiądnięcie tuż obok, zaparzenie tradycyjnej herbaty w ulubionym, znajomym kubku i dopilnowanie ciepła o zbliżającym się zmierzchu mieszkania na blokowisku.
Gdy w nocy zapłakana córka ostatecznie wybiła obcy klucz w drzwiach mieszkania na Retkini by przejąć weekendowy dyżur we własne ręce, zastała na wskroś uspokojony dom. Jej mama znajdowała się w stu procentach zabezpieczona względem nowej farmakologii – zjedzona, umyta, i odpowiednio obsłużona we własnej mrocznej łazience bez żadnego urazu mechanicznego. Skupiona opiekunka odciążyła pierwsze, krytyczne uderzenie stresu powrotu i pozwoliła zablokować strach towarzyszący opuszczeniu oddziału ratunkowego.
Twoja mama zostaje wypisana ze szpitala wojewódzkiego, a Ty w pracy setki kilometrów od Łodzi?
Nie narażaj swojego rodzica na samotne, pierwsze doby poszpitalnego zagubienia wśród pliku nowych kart leków. Bierzemy na siebie bezpieczny transport i zaopatrzenie seniora na CITO (opieka nagła i pooperacyjna) wszędzie w mieście Łódź oraz najbliższych obrzeżach. Skontaktuj się pod specjalnie wyznaczony po-murem numer alarmowy: 782 997 996 albo po prostu wypełnij nasz formularz na stronie i odetchnij na odległość z ulgą.

