Pan Stanisław ma 82 lata. Całe życie był niezwykle samodzielny, kochał spędzać czas na swojej ukochanej działce i łowić ryby z kolegami. Od ośmiu lat, kiedy zmarła jego żona Danusia, radził sobie na co dzień w swoim trzypokojowym mieszkaniu na poznańskich Winogradach, na os. Zwycięstwa. Niestety, jesienią seria na pozór lekkich przeziębień, powiązanych z dawnymi problemami kardiologicznymi, spowodowała znaczny spadek formy. To wtedy rodzina zauważyła pierwsze, niepokojące objawy demencji.
Kiedy zdrowie nagle podupada — wielochorobowość w wieku podeszłym
Organizm seniora to system naczyń połączonych. U pana Stanisława to, co zaczęło się od osłabienia po przeziębieniu, obciążyło serce. Leki nasercowe wymagały zmiany, a wprowadzenie nowych medykamentów spowodowało okresowy chaos poznawczy. Leków nagle zrobiło się bardzo dużo, a pan Stanisław, zagubiony we własnym domu, przestał odpowiednio jeść i pić. Choć jego pamięć długotrwała funkcjonowała bez zarzutu – potrafił godzinami opowiadać o wyjazdach z żoną Danusią – pamięć krótkotrwała zawodziła całkowicie. Zdarzało mu się zapomnieć o wyłączeniu kuchenki czy zażyciu porannej dawki tabletek na nadciśnienie.
Trudny kompromis: dzieci prowadzące firmę vs potrzeba opieki
Pan Stanisław absolutnie nie zgadzał się na obcą pomoc w domu. Liczył, jak wielu seniorów z jego pokolenia, że opiekę przejmą jego dzieci. Problem polegał jednak na tym, że jego dzieci są niezwykle zaangażowane zawodowo — prowadzą rozwijającą się firmę, która pochłania większość ich czasu, a jednocześnie mają na utrzymaniu własne, uczące się dzieci. Zaczęły się dramatyczne dylematy, przerywane spotkania z klientami i ciągły stres: "czy tata wziął dziś leki?", "czy nie zasłabł w kuchni?".
Na początku wprowadziliśmy kompromis: profesjonalna opieka domowa na Winogradach w Poznaniu pojawiła się tylko na 4 godziny w tygodniu. Chodziło o zdobycie zaufania pana Stanisława bez wprowadzania gwałtownych zmian w jego rutynie, które mogłyby spotęgować objawy demencji.
Opiekunka Wiktoria: jak odbudować poczucie bezpieczeństwa rodziny
Sytuacja wkrótce wymagała intensywniejszej pomocy. Kiedy chaos związany z lekami i słabym odżywianiem wymknął się spod kontroli, wprowadziliśmy opiekę doraźną już codziennie. Wtedy w życiu pana Stanisława i jego dzieci pojawiła się nasza opiekunka domowa z Poznania – pani Wiktoria.
Dzięki wielkiej empatii i delikatności pani Wiktorii udało się to, co wydawało się niemożliwe. Pan Stanisław zaakceptował jej obecność. Jej wsparcie obejmuje przede wszystkim opiekę bytową:
- pilnuje reżimu medycznego, przypominając i kontrolując przyjmowanie licznych leków,
- dbając o odpowiednie zbilansowanie diety (często podaje mu przypominającą obiady zmarłej żony pomidorówkę), dopilnowuje nawodnienia,
- gwarantuje jego bezpieczeństwo, wykluczając ryzyko upadku z osłabienia lub w wypadku domowym,
- umożliwia spokojne przebywanie w znanym mu otoczeniu domowym, zapobiegając stresowi, jaki niesie przeprowadzka do placówki opiekuńczej.
Współpraca na linii opiekun – rodzina
Dziś układ działa idealnie. Od poniedziałku do piątku wsparciem służy pani Wiktoria, która uspokoiła rytm dnia pana Stanisława. Dzieci odzyskały stabilizację w swojej firmie i wolną głowę w pracy, wiedząc, że ich ojciec jest w dobrych rękach. W weekendy przejmują pałeczkę i odwiedzają tatę w pełni swoich sił i z dobrą energią – już nie jako zmęczeni, sfrustrowani opiekunowie, tylko jako ukochane dzieci spędzające z nim jakościowy czas.
Ta wzruszająca, poznańska historia świetnie pokazuje, że wezwanie profesjonalnej pomocy higieniczno-bytowej nie jest porzuceniem bliskiego. Przeciwnie – jest stworzeniem sieci bezpieczeństwa, która pozwala całej rodzinie normalnie, z miłością wspólnie pracować nad jesienią życia ich dziadka czy ojca.
Potrzebujesz wsparcia dla swojego bliskiego w Poznaniu?
Jesteś w podobnej sytuacji do rodziny pana Stanisława? Zadzwoń: 782 997 996 lub wypełnij formularz kontaktowy. Sprawdź, jak działamy również w innych miastach — oto nasze lokalizacje wsparcia w całej Polsce.
