Pani Helena (82 lata) to kobieta instytucja. Emerytowana polonistka, która każdą wolną chwilę spędzała w Ossolineum lub na spacerach wokół Uniwersytetu Wrocławskiego. Jej mieszkanie na Starym Mieście, z sufitami na wysokości blisko czterech metrów i oknami wychodzącymi na dachy starówki, było jej dumą. Wszystko zmieniło się po nieszczęśliwym upadku w łazience. Diagnoza: pęknięcie miednicy. Po powrocie ze szpitala okazało się, że 54 stopnie schodów w jej kamienicy bez windy to bariera, której nie jest w stanie pokonać sama.
Izolacja w sercu miasta
Dla osoby, która całe życie była w centrum wydarzeń, przymusowe zamknięcie w domu to wyrok. Pani Helena przez dwa miesiące nie opuściła mieszkania. Zakupy robiła jej sąsiadka, a córka przyjeżdżała z Grabiszynka w każdy weekend. Jednak strach przed schodami był tak duży, że pani Helena przestała nawet podchodzić do drzwi wejściowych. "Moje nogi zapomniały, jak się schodzi" – powiedziała nam podczas pierwszej rozmowy telefonicznej.
Rodzina zrozumiała, że nie potrzebują kogoś, kto będzie za panią Helenę sprzątał. Potrzebowali kogoś, kto da jej fizyczne i psychiczne oparcie, by mogła znów zejść na dół. Wybraliśmy panią Annę – naszą opiekunkę, która potrafi zachować idealny balans między profesjonalną pomocą a towarzyskim taktem.
Pierwsze wyjście na Kuźniczą
Zaczęły od "treningu" na klatce schodowej. Pierwszego dnia zeszły tylko na półpiętro. Drugiego – na pierwsze piętro. Pani Anna nie ciągnęła pani Heleny za rękę. Stała stopień niżej, stabilna jak skała, dając podopiecznej poczucie, że nawet jeśli noga zadrży, nic złego się nie stanie. To nie była siła mięśni, to była siła obecności.
Przełom nastąpił w słoneczny czwartek. Pani Helena założyła swój ulubiony płaszcz, perłowe kolczyki i po raz pierwszy od trzech miesięcy wyszła na Rynek. Nie poszły daleko – tylko na kawę do cukierni obok Przejścia Żelaźniczego. Ale dla pani Heleny to był powrót do życia. Powrót do bycia wrocławianką, a nie tylko pacjentką.
Dyskretna obecność w centrum
Obecnie pani Anna odwiedza panią Helena trzy razy w tygodniu. Razem robią zakupy na Hali Targowej, razem chodzą na krótkie spacery nad Odrę. Pani Helena odzyskała pewność siebie. Schody w kamienicy nadal są strome, ale przestały być murem. Są teraz po prostu drogą do miasta, którą pani Helena pokonuje z godnością, trzymając się ramienia zaufanej osoby.
Twój bliski utknął w kamienicy i boi się wyjść na zewnątrz?
Bariery architektoniczne we Wrocławiu bywają bezlitosne, ale lęk przed nimi można pokonać. Jeśli mieszkacie na **Starym Mieście, Śródmieściu czy Nadodrzu** – nasi opiekunowie zapewnią bezpieczną asekurację przy każdym kroku. Zadzwoń: 782 997 996 lub wypełnij formularz kontaktowy.

